Wędrowiec Boży
Michalc30.blog.interia.pl
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Księga gości
 
O mnie
Michalc30
65
,
Głogów
Słówko o mnie
Jestem kim jestem. Powiadają, że literatem, pisarzem, publicystą, a nawet krytykiem litarackim. Może tak, a może nie. Jednak piszę i wydaję książki. Wygrywam te
Zobacz mój profil
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
1499
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
68
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
3
Notki
2010-10-30
2009-04-11 Wielkanocne Życzenia
ZDROWIA, SZCZĘŚCIA, POMYŚLNOŚCI
KOPY JAJ I WIELU GOŚCI
STOŁU OBFITEGO
BARANKA SZCZODREGO
I NIECH SIĘ WAM DARZY
I WSZYSTKO ZISZCZY
2009-02-17 Biedny Donald
*
Biedny nasz Tusku niemożebnie
Skoro postawił z łapanki na Czumę,
Bowiem lelijna biel Czumy blednie,
Bedzie miał Donald więc dżumę
*
Dlatego wołam jak poeta Horacy!
Dla moich wszystkich gości.
Skąd wziąźć niewiniątko do pracy?
Na ministra sprawiedliwości.
*
Biedny ten nasz premier i kadrę ma małą. I jak to sprawny rząd tworzyć. Pewnie dlatego prezio Lechkaczka namawia go do księżycowej koalicji PO-PiS. Koniec świata.
2008-04-20 Wróciłem

    Dawno mnie nie było na blogu. Choć wiele się działo, to brakowało mi chęci do pisania. Zastanawiam się też, czy jest sens utrzymywania tego blogu przy życiu, jeśli i tak się niewiele zmienia w naszym kraju. Pewnie rację mają ci, którzy uważają PO za PiS-bis. Coś jest na rzeczy, a ich wojna pozycyjna jest tylko dla zmyłki maluczkich.
    Trochę mnie śmieszy, że prezio Kaczorek prowadzi swoją własną politykę zagraniczną i ma w głębokim poważaniu Radka Sikorskiego i MSZ. Ale cóż się można po nim i jego doradcach spodziewać, że o genialnej Fotydze nie wspomnę.
    Swoją drogą lubię Lecha Kaczora, gdyż podpisał ustawę emerytalną dla 60-cio latków. Dzięki niej pójdę w tym roku na emeryturę, a to już nie w kij pierdział. Wkurza, ale i śmieszy mnie zarazem jego polityka wschodnia i te parcie na Gruzję i Ukrainę, żeby ich przyjęli do NATO. Ukrainę jestem w stanie zrozumieć, a przynajmniej tą mniejszość co chce do NATO, ale niespokojną Gruzję za cholerę. Na co NATO taki wrzód na dupie.
    A niech się Kaczor łudzi nadzieją, że wprowadzi Gruzję do NATO, a jak mu się nie uda, to zawsze można Czukczów wprowadzać. Zawsze to jakiś koloryt.

2008-02-22 POKŁOSIE KACZYZMU

     Choć Kaczory wybory przerżnęli z kretesem i ciagle im spada poparcie, to wcale nie oznacza, że zniknęli z firmanentu polityki. Malo, że nie zniknęli, to są największą opozycją w parlamencie i robią dym jak diabli. Cóż, takie jest zbójeckie prawo opozycji, która może wszystko krytykować i potępiać w czambuł. Problem jednak leży gdzie indziej, a mianowicie w braku politycznej rozwagi i umiejętności bycia opozycją konstruktywną, a nie destrukcyjną. Tak przynajmniej jest w krajach o zakorzenionej od dziesiatków lat demokracji. Pozostaje więc pytanie: Czy PiS może być konstruktywną opozycją, która poprze takie działania rządu, które służą rozwojowi naszego kraju i niwelowania problemów, które nas dręczą? Zwłaszcza problemów, których same pisiorki nie rozwiązali.
    Nie mam wątpliwości, że PiS pod wodzą Jarka Kaczora nigdy nie zostanie taką opozycją i to z paru powodów. Pierwszy, że Kaczory nie pogodzili się z porażką i zrobią wszystko, aby znienawidzonej PO dokopać, zdyskredytować jej sukcesy, opluć, etc... Po drugie, Jarek ze swoim PiS-em prze do odzyskania władzy i rozpoczął już kampanię wyborczą, a ta nie pozwala na racjonalne działania opozycyjne. Po trzecie, Jarek Kaczor jest niereformowalny i nie potrafi niczego budować z innymi, a jedynie niszczyć i burzyć. On to ma i nie ma siły, aby ktoś go z tego wyleczył. Chyba tylko oddział psychiatryczny i to długoterminowy.
    Jakby tuskowym bylo mało problemów z Jarkiem, to pozostaje jeszcze nasz prezio Lech Kaczor, bliźniaczy braciszek z ciąży jednojajowej, który niczego bez zgody swojego braciszka nie zrobi. Mało, że nie zrobi, to na dodatek okopał się w pałacu prezydenckim niczym w okopach Świętej Trójcy i rzuca Tuskowi kłody pod nogi. Konia ze złotym rzędem temu, który pogodzi te dwa ośrodki władzy, aby kopały piłkę do jednej bramki. Co powie Tusk, to obsobani Lech i na odwrót. Jeśli Tusk ma jakąś wizję polityki zagranicznej, to zupełnie inną ma Lech Kaczor. Przyklady można mnożyć w nieskończoność. Nawet dziecko wie, że taka "współpraca" psu na budę się zdaje i nie służy Polsce, a co najwyżej wystawia ją na pośmiewisko Europy.
    Te różnice widać w sprawie "Tarczy". Kaczor chce ją instalować na kolanach przed Jankesami i dopłacać do interesu. Tusk się postawił Amerykańcom i chce wiele ugrać dla Polski, a to jest nie do przyjecia włazidupnym Kaczorom, którzy muszą mieć Big Brother'a nad sobą.
    Ostani numer Lecha Kaczora wyszedł przy uznaniu niepodległości Kosowa. Tuskowi chcą uznać, a Kaczorowate nie, przynajmniej na razie. I bądź tu bracie mądry i pisz wiersze. Oj cieniutko widzę naszą przyszłość, bo era Kaczyzmu nadal trwa i strzały z kaczych pukawek słuchać coraz głośniej. Carramba!!! 

2008-02-02 ZIOBRO, CZYLI - LAPTOPOWY GWÓŹDŹ

    A już myślałem, że będzie spoko w polityce, ale gdzie tam. A Dadzą to człowiekowi odpocząć? Guzik dadzą, a to za sprawą kaczorowatych. Bo oni dwoją się i troją, aby tuskowym dokopać. Na dodatek na premiera Donaldu Tusku spadły problemy, niczym jakie plagi egipskie. Mało, że służba zdrowia strajkuje i domaga się podwyżek, to jeszcze celnicy, nauczyciele, górnicy z "Budryka". Nawet nowa "Solidarność" się obudziła i występuje w obronie budżetówki, odbierając jej sen. Bowiem według ich mędrków, kto śpi, ten gówno dostanie, a nie podwyżkę. A ja naiwny myślałem, że kto śpi, ten nie grzeszy.
    Jakby tego było mało, to Jarek Kaczor wraz z totumfackimi dopiernicza tuskowym i samemu Tusku jak szaman w tam tama. Ale do tego PO już się przyzwyczaiła i deczko faramuszki Jarka sobie olewa. Kombinując bardzo słusznie, że Jarek i jego Komanda jeszcze nie wyszli z postramatycznego szoku po przegranych wyborach. I nigdy pewnie nie wyjdą. Ale to już ich problem, kwa, kwa i skrzypce.
    Za to jego nieodrodny braciszek i prezydent Lech Kaczorek, który jest prezydentem PiS, a nie wszystkich Polaków miesza, straszy, obraża i cierpi, że nikt go nie kocha. Zaś jego minister Kamiński i niejaka Fotyga mieszają, niczym kuchcik w kotle z bigosem. A to mają pretensje o wszystko, to znowy wzywają Radka Sikorskiego na dywanik, przerywając ważne obrady unijne. Liczyli, że Radek nie przyjedzie i będą kolejne łkania, że rząd ich olewa, a tu masz babo placek, Radek się zjawił i... Coś tam pogadał z preziem, który na chybcika jakiś temat musiał wymyślić, aby swoich nieudaczników bronić. Jednak i tak musiało stanąć na Fotygowym, która stwoerdziła, że Radek nie musiał (sic!) się spieszyć z tym przyjazdem, bo prezio - ludzki chłopina by i tak na niego poczekał. Było, mineło, szykuje się nowe.
    Jednak wszystkich przebił eksminister Ziobro Zbinek. Zamiast zdać jak się należy laptopa za ciraca ok 6000 złotych i komórki, to swojego laptota wyciepał z okna na beton, czym naruszył jego wygląd i dane na dysku. Z komórek powyciagał karty SIM i stwierdził, że sekretarka je przez pomyłkę zniszczyła. Jego koleś i asystent na dodatek, też nie chciał być gorszy od pryncypała i też zniszczył "niechcący" laptopa o podobnej wartości. Musi bardzo sie oni bać, skoro wbrew taniemu państwu niszczą sprzęt państwowy. O takich duperalach jak  kasowanie plików w komputerach ministertwa i poddawanie liftingowi przez niszczarkę wielu dokumentów nie wspomnę. Zibro przecież uwielbiał niszczarki do dokumentów. A to swołocz, gówniarz i chuligan na dodatek.
    Mam nadzieję, że Ziobro beknie za ten wandalizm, czego mu serdecznie życzę. Bo nie trawię zerowatych dupków.

2008-01-26 O CZYM PISAĆ?

     
    Wszystkie wydarzenia w polityce, a było ich niemało przyćmił jednak tragiczny wypadek asów polskiego lotnictwa. Prezydent Kaczorek ogłosił żałobę narodową, a premier Donald też się pod tym podpisał i nawet minutę ciszy w całym kraju ogłosił. Różnie z tą ciszą bywało, bo nasi rodacy niezbyt sobie wzięli do serca, więc miała ona charkter mniej niż indywidualny. Tragedii to jednak nie cofnie, a pilotom życia nie przywróci.
    Nie jestem zwolennikiem ogólnonarodowej żałoby, którą można jedynie wyegzekwować w placówkach państwowych, lub samorządowych. Mało który prywatny lokal zrezygnował ze studniówek i innych imprez, obficie podlewanych alkoholem. Pewnie to była taka stypa. 
   Co tam, mnie taka napuszona żałoba z daleka pachnie hipokryzją i ma na celu pokazanie polityków z tej lepszej i bardziej ludzkiej strony. A już przerwanie obrad sejmu uważam za przejaw nadgorliwości posłów. Chociaż jak się patrzy na sejm z drugiej strony, to lepiej że w tej żałobie nie obradują, bo dzięki przegranemu PiS-owi nadal jest on kabaretem, który śmieszy i straszy. Dobrze, że kaczorowate nie mają wiekszości, ale co namieszają i sromoty naczynią, tego nikt nam nie odbierze. Dobrze więc, że przerwali tę żałosną farsę.
    Po żałobie też będzie dzień i nowe potyczki i opluwania, oraz stwierdzenie fakty, że to nie my, to oni. Czyli witaj Polska normalko. Jednak hipokryzja PiS-u jest porażająca. To, czego nie zrobili, albo co schrzanili w ich upadłej kadencji, teraz idzie na konto Platformy, która odbija piłeczkę na Kaczyniaków. I tak w kółko Macieju.
    Jednak kaczorowate nie wytrzymali i to za sprawą kancelarii praezydenta Lecha Kaczorka. Jak wiadomo, prezio wystartował do Chorwacji, gdyż nie wiedział bidula, że doszło w Polsce do tragedii. A, że wyszło kaczo, kancelaria Lecha szuka winnych poza swoimi szeregami. Atakuje MON, że za późno zawiadomił BBN. MON z kolei tłumaczy się, że wszystkie procedury zostały zachowane, ale nikt z BBN przez 20 minut nie raczył odebrać telefonu. Odebrano wreszcie o godz. 20, ale potraktowano wiadomość jako sensację medialną i nie przekazano jej Lechowi. Najsmutniejsze jest, że ta żenujaca przepychanka odbywała się w czasie żałoby narodowej, tak, jakby nie można było tego po cichu wyjaśnić i bez opluwania siebie. Od dawna wiadomo, że pałac prezydencki, prezio i jego pretorianie okopali się niczym bastion św. Trójcy, a jego totymfaccy nie dopuszczają do prezia informacji. A jeśli już, to ocenzurowane i z własnym komentarzem. Bowiem urzędasy prezia wyznają zasadę, o której spiewał niegdyś Młynarski, a ja ją nieco strawestowałem: "Niech zażywa główka siwa domowych pieleszy. Po co Lecha denerwować, niech się Lechu cieszy". Bo Lechu dostaje sraczki na złe wiadomości, a na kpiące się obraża. I jak takiemu dogodzić?
     Jednak smrodek i żenada pozostała. A miało być żałobnie, a wyszło jak zwykle.

2008-01-13 NIE TRAWIĘ PREZIA

    
    Wydawało mi się w swojej naiwności, że Prezydent powinien być dla wszystkich Polaków, a nie dla jakiejś partyjnej grupy. Takim starał się być A. Kwaśniewski, choć zdarzało mu się mieć wpadki i nieraz poszedł o "jeden kieliszek za daleko". Jednak Kaczor przebił wszystkich dotychczasowych prezydentów i służy tylko jednej opcji - nawiedzonego braciszka i moherowych beretów. Dlatego go nie trawię.
    Nie trawię prezia za to, że jest miałki, leniwy, obrażalski i małostkowy.
    Nie lubię prezia za to, że nie okazał się mężczyzną z jajami, gdy mu niejaki frater Rydzyk obrażał żonę. Zamiast pierdolnąć w głupi dziub Rydzyka i zerwać z nim wszelkie kontakty, bo z chamem się nie zadaje, to on udał, że plwociny mnicha są majowym deszczykiem. 
    Nie lubię prezia, bo nie ma poczucia humoru i obraża się śmietelnie za żarty pod swoim adresem. Mało, że się obraża, to jeszcze ścigać każe wesołków.
    Nie trwawię prezia, gdyż mierzi mnie jego brązowy nosek dupoliza Jankesów. Ja rozumiem, że kiedyś lizano dupę Ruskim, ale czy dla odmiany mamy lizać teraz Amerykańcom i to gdy jesteśmu członkiem Unii Europekskiej? Gdzież nasza duma narodowa.
    Nie lubię prezia, gdyż zbyt hojnie szafuje krwią naszych chłopców w Iraku i Afganistanie i chciałby, abyśmy tkwili w tych krwawych malinach do końca (pewnie Jankesów).
    Nie trawię prezia, za jego podporządkowanie się braciszkowi, który ma deczko nierówno pod sufitem i marzy nieustannie o IV RP - niech jej ziemia lekką będzie. I ma na dodatek kuku na muniu na punkcie spiskowej teorii dziejów.
    Nie lubię prezia za to, że ciągle miesza i robi wrażenie, że nie wyszedł jeszcze z traumy po przegranych przez PiS wyborach. Polecam mu więc terapię na wyjście z PTSP (przewlekłej traumy stresu pourazowego).
    Nie lubię prezia za brak jakiejkolwiek wizji w polityce zagranicznej i za nieustanne zauroczenie niejaką Fotygą. Mało, że nie ma wizji, to jeszcze chce tuskowym utrudniać i nadal wstyd przynosić.
    Nie trawię prezia za jego głupotę i całokształt jego działalności.
    Żal mi prezia, bowiem po dwóch latach jego preziowania widać, że się nie nadaje na to stanowisko i na dodatek sprawia wrażenie bardzo zmęczonego, znudzonego o jakby nie chciał już być prezydentem.
     Lubię go tylko za to, że ma mądrą żonę, która ma jakąś wizję bycia Pierwszą Damą RP i nie jest moherowata, a wręcz na odwót. Czyli idzie pod prąd rydzykowego ścieku.

2008-01-06 WESOŁOŚĆ PTASICH GNIAZD

    
    Wesoło się zrobiło w ptasim gniazdeczku uwitym w kancelarii prezydenta i to za sprawą byłej minister Fotygi. Pani Fotyga już po przegranych wyborach nominowała na ambasadorów swoich totumfackich pobłogosławionych przez mnicha Rydzyka i znanego antysemity i szmalcownika niejakiego Jana Kobylańskiego. Dobrze, że Pinochet już wącha kwaiatki od spodu, bo jeszcze on miałby coś do powiedzenia w tej sprawie. Polski Rygraf z Matka Boską przecież dostał.
     Widać Fotyga ostatnim rzutem na tasmę chciała się przysłyżyć swojakom i z pominięciem komisji sejmowej nominowała ma ambasadorów niejakiego Andrzeja Sadosia, Jarosława Starzyka i Roberta Kupieckiego, a prezydent Lech Kaczor ich namaścił. Później się Fotydze przypomniało, że trzeba jednak zwrócić się do Sejmu i ta "Żona" Stanu się zwróciła, ale już po namaszczeniu ich przez Kaczora. Gdy się sprawa rypła, to kancelaria prezia powiedziała, że prezydent może mianować kogo chce, a Sejm go może w dupę pocałować, bo prezio nic nie musi, ponieważ zdanie komisji sejmowej nie ma skutków prawnych. Nie muszę dodawać, że w historii Sejmu taka afera się nie wydarzyła, bo każdy premier, czy minister MSZ szanował te zwyczajowe prawo. Widać, ze Fotyga się fotyguje mając gdzieś dobre obyczaje polityczne. Ale co się po kaczyniakach można spodziewać.
     Również arcybiskup Nycz, aby wyciągnąć kasę na budowę Świątyni Opatrzności Bożej, przemianował ja na Centrum Opatrzności Bożej, które jest rzekomo placówką kulturalną, więc kasa na budowę się należy jak psu buda. Ot jaka przewrotność i purpurowa logika myślenia. Tylko patrzeć jak COB zmieni się na Galerię Opatrzności Bożej - dla chleba panie, dla chleba.
    Wielki splendor spadł na byłą posłanke LPR niejką Sowińską, która zdobyła brązowy medal w konkursie na Idiotę Roku, który organizuje "The Washington Post". Ta dzielna b. posłanka w poprzednim sejmie wsławiła się próbą powołania zespołu psychologów do sprawdzenia, czy Tinky Winky, bajkowa postać z "Teletubisiów" nie jest gejem, skoro nosi czerwoną damską torebkę i ma na głowie trójkatna antenkę. Gej w bajkach dla dzieci, to według tej "zacnej" posłanki ruja, poróbstwo i gwałt na nieletnich. Ta sprawa była opisywana w mediach całego świata od Australii po Amerykę. Nic dodać i nic ująć.
     Chciałbym na zakończenie dodać dla zacnego interlokutora Kuby, który jest zwolennikiem powszechnej lustracji. No może nie aż takiej kaczej, ale jednak. Ja co Kuba powiadam. Młody jesteś, urodziłeś się po upadku PRL-u (komuny), korzystasz z wolności słowa, a tamte czasy smutnych panów to dla Ciebie archeo. Ja Kuba nie wierzę w prawdę objawioną esbeckich teczek, gdyż wiem do czego te smutaski były zdolne, jakie świństwa i szwindle w papierach robili. Lustracja brachu będzie możliwa wtedy, gdy historyczni politycy pod wodzą oszołoma Kurtyki, zainfekowani kaczyzmem, opuszczą IPN dla godniejszych i niepolitycznych historyków. Obecny IPN wzorem smutasków zrobi każde swiństwo, aby zniszczyć przeciwników politycznych.
    Ja też Kuba nie wierzę w prawdę, która nas rzekomo wyzwoli. Ja Kuba widzę tego prześladowanego przez SB, nieszczęśliwego księdza Isakiewicza, którego prawda nie wyzwoliła, a wręcz na odwrót, spotęgowała jego syndrom postraumatyczny (Przewlekły Zespół Stresu Pourazowegi). Żal mi tego biednego nieszczęśnika.  
    Mogę dodać, że moja wiedza o tych, co na mnie donosili nie wyzwoliła mnie, ale postawiła dodatkowy dylemat Dlaczego?. Dlaczego donosił na mnie ten, któremu trzykrotnie życie uratowałem. On mi już nic nie wyjaśni, bowiem zapił się na śmierć. Może ta "prawda" nie dała mu żyć, albo zabrakło mnie w tej krytycznej chwili, gdy zapijał się na śmierć.

2007-12-29 ŻEGNAJ STARUSZKU!

                    Rok Kaczorów AD - 2007  
    Trudno pisać i mijającym roku, bowiem był śmieszny i straszny. Straszny, bo przez dziesięć miesięcy rządzili jeszcze Kaczory i ich szemrana koalicja błaznów, ludzi niemoralnych, pospolitych obwiesi i miłośników płaskiej ziemi. Choć zapmniałem jak wygląda strach, bo za komuny był on racjonalny i przewidywalny, tak za Kaczorów i ich ferajny był strachem nieracjonalnym i nieprzewidywalnym. Dobrze, że ta polityczna kamaryla padła jak pies Pluto na beton.
    Śmieszny, bo dzięki orzeczeniu TK, opadła ideologia i cała kacza banda lustracyjnych hunwejbinów, którzy chcieli zniszczyć wszystkich przeciwników politycznych, autorytety, III RP i pamięć ludzi zacnych i przyzwoitych. A kysz maro piekielna!
     Śmieszny, gdyż upadł rząd Kaczorów i to na ich własne życzenie, a ich obecne zabiegi nie są niczym nowym i przypominaja mi ujadanie cienkich kundelków i zaplutych karłów kaczyznu. Paszli won!
     Śmieszny, bo wygrało PO o nie bardzo wie jak się odnieść do biskupów, którzy wpieprzają się do władzy i zapomnieli konkordatowego rozdziału Kościoła od Państwa. Nie bardzo też wiedzą co zrobić z pater Rydzykiem. Oby sami nie "zmoherowieli".
     Śmieszny, bo ten ostatni, czyli mnich Rydzyk obejdzie się ze smakiem i w ch.. mu przejdą unijne pieniadze, rządowe pewnie też i grunty zalewowe, które chciał sobie zawłaszczyć, że o cieplarnianych termach nie wspomnę.
     I.... oby do wiosny.

                            * 
    WSZYTKIM WĘDROWCOM I PRZYJACIOŁOM MOIM ŻYCZĘ, ABY NOWY ROK 2008 BYŁ ROKIEM SPEŁNIENIA WSZYSTKICH MARZEŃ, DOSTATKU I ZDROWIA. NIEPRZYJACIOŁOM MOIM ŻYCZE TYLKO ZDROWIA, ALBOWIEM NA ROZUM JUŻ ZA PÓŹNO.
                       
                     


Zobacz serwisy INTERIA.PL